Miło nam poinformować, że nasz konkurs literacki MOJA BABCIA…, został rozstrzygnięty.

Pierwsze miejsce w kategorii proza zajęła Milena Kosińska. Pierwsze miejsce w kategorii wiersz zajął Zbigniew Marek Kosiński

 

Babcia to… autor Zbigniew Marek Kosiński

Babcia, to czułe spojrzenie…

Babcia, to pyszne jedzenie …

Babcia, to ciepły gest …

Babcia, to ktoś, kto blisko jest.

Babcia, to pyszne ciasteczko…

Babcia, to ciepłe mleczko …

Babcia, to klopsik obiadkowy …

Babcia, to sposób na ból brzucha i głowy.

Babcia, to kto ktoś, kto tuli, gdy źle …

Babcia pociesza, gdy płakać się chce …

Babcia, to ktoś, kto broni od złego …

Babcia też zgani, gdy szalejesz z kolegą.

Babcia, to ekspert od kucharzenia …

Babcia pomaga spełniać marzenia …

Babcia kolano rozbite wyleczy …

i jeszcze wiele, wiele innych rzeczy.

Babcia talentów ma może z tysiąc …

A może więcej … i mógłbym przysiąc …

że Babcia, to przyjaciel po wieków wieki,

i nawet, gdy wszystkie całkiem wyschną rzeki,

to ona przy tobie zawsze będzie trwała,

i swoje serce w twe dłonie składała.

Moja Babcia to czarodziejka – autorka Milena Kosińska

Moja babcia ma imię, jak z bajki – Alicja – i czasem myślę, że to czarodziejka (oczywiście w takim pozytywnym tego słowa znaczeniu) ponieważ potrafi zaradzić absolutnie wszystkiemu. Ale imię zobowiązuje… Przecież Alicja jest związana z krainą czarów. Moja babcia czaruje od zawsze.

Babcia Alicja jest przy mnie odkąd sięgam pamięcią. To drobniutka osóbka z mnóstwem energii. Właśnie ze względu na wzrost, razem z bratem mówimy o niej pieszczotliwie „mała babcia Ala”. To przy niej rosłam. Rodzice niestety pracują. Miałam to wielkie szczęście, że babcia Alicja mieszka w tej samej miejscowości co ja. Mało tego, przez długi czas zarówno ona, jak i ja z rodzicami mieszkaliśmy na tym samym osiedlu w sąsiadujących blokach. Codziennie rano biegła do mnie, aby się mną zajmować pod nieobecność mamy i taty. A zajmowała się mną od zawsze. Razem z rodzicami odebrała mnie ze szpitala w którym się urodziłam i wiozła tuląc do siebie (uważała, że fotelik jest dziwacznie wygięty i niemowlęciu nie może w nim być wygodnie). Rodzice nie protestowali, bo kto, jak nie babcia wie lepiej…  Od tej chwili babciny świat – to ja. Pisząc o babci nie mogę nie wspomnieć o moim dziadku Zbyszku – dzielnym babciowym pomocniku. Tata zawsze się śmiał, że rola dziadka to, pilnować czy babcia jest grzeczna i dobrze pilnuje wnuczki. To przy babci poznałam pierwsze smaki i zabawy, wypowiedziałam pierwsze słowa i zdania. To babcia wycierała mój nos gdy byłam chora, masowała dziąsła gdy rosły mi zęby. Babcia Alicja, to czarodziejka. Spod jej rąk wyrastają najpyszniejsze ciasta i potrawy. Nikt nie robi lepszych rogalików drożdżowych. Jej pierogom nie ma równych. Pewnej zimy ulepiła ich niemal 100 na moją wigilię klasową i wszystkie zostały zjedzone. Miło było patrzeć jak moi koledzy i koleżanki ścigają się, kto zje więcej. A kluski śląskie … Mogłabym je jeść na okrągło. Poezja. Babcia Alicja to prawdziwa mistrzyni kulinarna. Zapewne dlatego stale ktoś ją prosi o pomoc w pieczeniu lub gotowaniu. Babcia nie odmawia. Lubi gotować, ale też pomagać. Odkąd sięgam pamięcią zawsze wszystkim wokoło pomagała. I rodzinie, i znajomym. Jest zawsze tam, gdzie potrzeba pomocy. Babcia Alicja to też czarodziejka krawiecka. Spod jej rąk wyrastały moje przedszkolne stroje karnawałowe, spódnice do ćwiczeń tańca ludowego. To też pomysłodawca wielu akcji szkolnych i przedszkolnych. Z dumą mogę się pochwalić, że nadano jej tytuł przyjaciela przedszkolaka. Ostatnio, gdy wspólnie z Zespołem Pieśni i Tańca Małe Podlasie w którym tańczymy z bratem, realizowaliśmy świąteczny projekt bożonarodzeniowy, pomagała nam … szukać pieca. Tak, tak. Potrzebowaliśmy takiego eksponatu, by wykonać na jego tle zdjęcia w strojach ludowych. Eksponat znalazła i ostatecznie pozowała razem ze mną i bratem. Zdjęcia cieszyły się dużym zainteresowaniem na fb. Babcia Alicja to człowiek orkiestra. Tuli, głaszcze po głowie, całuje, nakleja plasterki na pobite kolana, gotuje osobne obiady dla każdego członka rodziny (bo przecież nie każdy wszystko lubi), piecze serduszka-pierniczki na szkolne walentynki i od tego czasu już żadne takie święto nie może się bez nich obejść, przygotowuje drożdżowego baranka na Wielkanoc, a każdemu z wnucząt babeczkę do koszyczka, szyje stroje karnawałowe i inne, ceruje skarpety, zbiera kwiatki do sypania na procesji przed Najświętszym sakramentem (sypałam je długi czas), uczy też modlitwy. Do dzisiaj chodzi mi po głowie: „Boziu, Boziu mój, ja robaczek twój. Ja robaczek, nieboraczek Boziu, Boziu mój.” Jedyne czego babcia Alicja nie potrafi, to jeździć samochodem. Zamiast tego, jeździ rowerem. I to nie byle jakim! Ma do wyłącznej dyspozycji składak z koszyczkiem na zakupy. Czasami myślę, że babcia Alicja nigdy nie myśli o sobie. Stale jest zajęta innymi. Rzadko uskarża się na jakiekolwiek dolegliwości, twierdząc, że nie ma czasu chorować. Zauważyłam, że babcia Alicja nigdy się nie skarży. Zawsze z pokorą i wiarą przyjmuje to, co ją spotyka, a przeżyła wiele… Widzę jak trudno jej bez dziadka…

Babcia to największy przyjaciel każdego dziecka, a każde dziecko które ją ma to szczęściarz nad szczęściarzami. Babcia Alicja, to taki nasz rodzinny fundament. Jest drobną osobą, a ma się wrażenie, że jest podstawą wszystkiego, co się wokół dzieje. To także główny widz przedstawień i występów w których brałam i biorę udział. Babcia Alicja jest zawsze. Blisko. Obok. Jest nieoceniona w każdej sytuacji. Mogłabym pisać i mówić o niej bez końca.

Jak dobrze, że ją mam. Babciu Kocham Cię.